Strefy tętna to jedno z najczęściej używanych narzędzi w treningu biegowym. Dla jednych to magiczna liczba na zegarku, dla innych skomplikowana nauka, która wydaje się niepotrzebna, dopóki nie zaczną biegać za szybko w wolne dni i nie utkną w miejscu ze swoją formą. Jako trenerka biegania na co dzień widzę, jak duża jest różnica w efektach, gdy dobrze skonstruowany plan treningowy opiera się na świadomym zarządzaniu intensywnością, a nie wyłącznie na kilometrach. Z tego artykułu dowiesz się do czego naprawdę służą strefy tętna, jak podchodzono do nich kiedyś, jak wygląda to dziś oraz jak wyznaczyć je dla siebie w sposób sensowny i praktyczny.
Tętno jest jednym z najbardziej dostępnych wskaźników intensywności wysiłku. Nie mówi wprost, jak szybko biegniesz, ale mówi, jak bardzo Twój organizm się w danym momencie wysila - niezależnie od pogody, terenu, zmęczenia czy formy dnia.
Strefy tętna pozwalają:
Strefy tętna to więc nie cel sam w sobie, tylko narzędzie do świadomego zarządzania obciążeniem treningowym. Dobry plan treningowy niezależnie od tego, czy przygotowujesz się do pierwszego 10 km, czy do maratonu, zawsze opiera się na przemyślanym rozłożeniu intensywności między poszczególne jednostki, a strefy tętna są najprostszym sposobem, by to rozłożenie faktycznie kontrolować.
W tradycyjnym, starszym podejściu do treningu biegowego wyróżniano zaledwie trzy strefy wysiłku. Ten uproszczony podział przez lata funkcjonował w większości planów treningowych dla biegaczy amatorskich (a czasami wciąż funkcjonuje!):
Ten podział miał swoje zalety – był prosty, intuicyjny i łatwy do wdrożenia nawet bez sprzętu pomiarowego, bo opierał się głównie na odczuciach i możliwości rozmowy podczas biegu. Miał jednak wadę: trzy szerokie strefy to za mało, by precyzyjnie różnicować bodźce treningowe – strefa "umiarkowana" obejmowała w praktyce bardzo różne intensywności, co utrudniało dokładne planowanie treningu.
Współczesne podejście, stosowane w większości zegarków, rozbija dawny podział na pięć węższych stref tętna, co pozwala znacznie precyzyjniej dopasować intensywność do celu danego treningu. Typowy podział wygląda następująco:
Dzięki dodatkowemu podziałowi dawnych trzech szerokich stref na pięć węższych, trener i sam biegacz zyskują znacznie większą kontrolę nad tym, jaki dokładnie bodziec fizjologiczny wywołuje dany trening – co przekłada się na bardziej świadome i efektywne planowanie.
Nawet najlepszy podział na strefy nic nie da, jeśli zostanie oparty na błędnych danych wejściowych, a to właśnie te dane wejściowe decydują później o skuteczności całego planu treningowego. Poniżej metody wyznaczania swoich indywidualnych stref – zaczynając od najprostszych, dostępnych praktycznie każdemu, po bardziej precyzyjny test wydolnościowy.
To najłatwiejszy sposób, który można wykonać samodzielnie, bez żadnego sprzętu poza zegarkiem lub pulsometrem. Wystarczy zmierzyć swoje tętno spoczynkowe (najlepiej rano, zaraz po przebudzeniu, jeszcze w łóżku, przez kilka kolejnych dni) oraz oszacować lub zmierzyć tętno maksymalne. Następnie liczysz tzw. rezerwę tętna (HRmax minus tętno spoczynkowe) i z niej wyliczasz procentowe zakresy dla poszczególnych stref. Metoda ta uwzględnia indywidualną kondycję (osoby lepiej wytrenowane mają niższe tętno spoczynkowe), co czyni ją dokładniejszą niż zwykłe procenty samego HRmax.
Najprostsza metoda "w terenie", oparta wyłącznie na odczuciach. Podczas biegu sprawdzasz, czy jesteś w stanie swobodnie rozmawiać pełnymi zdaniami (strefy niskie), czy rozmowa staje się urywana i trudna (strefy średnie), czy w ogóle nie jesteś w stanie mówić (strefy wysokie). To metoda bardzo przybliżona, ale świetna na start, zanim zdążysz zebrać dane z tętna, oraz jako codzienna kontrola, gdy tętno z jakiegoś powodu "kłamie" (upał, stres, infekcja).
Praktyczna metoda dla biegaczy, którzy chcą nieco większej precyzji bez wizyty w laboratorium. Po rozgrzewce biegniesz 30 minut maksymalnym, ale możliwym do utrzymania przez cały czas tempem. Średnie tętno z ostatnich 20 minut takiego biegu jest dobrym przybliżeniem tętna progowego, od którego można wyliczyć proporcjonalnie pozostałe strefy. Test warto powtarzać co kilka miesięcy – rosnące tempo przy tym samym tętnie progowym to jeden z najlepszych sygnałów.
Jeśli planujesz liczyć strefy jako procent HRmax, nie polegaj na popularnym wzorze 220 minus wiek – jego błąd bywa na tyle duży, że potrafi całkowicie rozjechać wyznaczone strefy. Prostszym i dokładniejszym rozwiązaniem jest wykorzystanie najwyższego tętna, jakie kiedykolwiek zanotował Twój zegarek podczas intensywnego wysiłku (np. ostrego biegu pod górkę czy finiszu zawodów) – to zwykle znacznie trafniejszy punkt odniesienia niż wzór matematyczny.
Gdy znasz już swoje realne HRmax, możesz błyskawicznie przeliczyć je na wszystkie pięć stref. Oto ściąga z przedziałami procentowymi:
| Strefa 1 | 50–60% | Regeneracja aktywna |
| Strefa 2 | 60–70% | Baza tlenowa |
| Strefa 3 | 70–80% | Tempo umiarkowane |
| Strefa 4 | 80–90% | Okolice progu beztlenowego |
| Strefa 5 | 90–100% | Wysiłek maksymalny |
Wystarczy pomnożyć swoje HRmax przez dolną i górną granicę procentową danej strefy, aby uzyskać własny, spersonalizowany zakres tętna w uderzeniach na minutę.
Nowoczesne zegarki biegowe potrafią samodzielnie wyliczyć strefy tętna na podstawie zebranych danych treningowych, wieku, płci i historii pomiarów. To bardzo wygodne rozwiązanie na start – wystarczy nosić zegarek podczas kilku różnorodnych treningów, a algorytm sam zaproponuje zakresy. Warto jednak traktować te wartości jako punkt wyjścia i weryfikować je z własnymi odczuciami, zwłaszcza jeśli coś wydaje się nie zgadzać.
Najbardziej precyzyjna, ale też najmniej dostępna metoda. Wykonywany przez fizjologów sportu, najczęściej na bieżni, z pomiarem stężenia mleczanu we krwi lub analizą wymiany gazowej podczas stopniowo rosnącego wysiłku. Pozwala wyznaczyć dokładne progi metaboliczne i odpowiadające im wartości tętna. Warto rozważyć taki test raz na jakiś czas, jeśli poważnie podchodzisz do treningu i chcesz mieć pewność co do swoich stref – ale dla większości biegaczy amatorskich metody 1–5 są w zupełności wystarczające.
Strefy tętna to nie sztywna instrukcja, tylko mapa pomagająca świadomie zarządzać intensywnością treningu biegowego. Kiedyś wystarczały trzy obszary wysiłku (OWB1–OWB3), dziś częściej spotykany jest bardziej precyzyjny podział na pięć stref, który pozwala dokładniej dopasować bodziec do celu treningu. Nie trzeba od razu iść do laboratorium - najprostsze metody, jak wzór Karvonena, test mowy czy terenowy test 30-minutowy, w zupełności wystarczą, by zacząć trenować z głową. Strefy warto też weryfikować co jakiś czas, bo forma i fizjologia zmieniają się wraz z treningiem, a dobrze skonstruowany plan treningowy powinien uwzględniać te zmiany.
Trenerka Biegania Anita Matner, to, Trenerka Biegania, która pomoże Ci przygotować się do maratonu. Trenerka Biegania z Wrocławia z 20-letnim stażem treningowym. Trenerka Biegania jakiej potrzebujesz!